
10 miesięcy Wolontariatu Europejskiego w Wiedniu były dla mnie z pewnością najlepszym czasem w życiu.... oprócz rzeczy, których nauczyłam się pracując w Austriackim Towarzystwie Ochrony Środwiska i Techniki poznałam smak samodzielnego życia na obcym narodowo gruncie. Poznałam kulturę i obyczaje nie Austriim ale kulturę i obyczaje innego kraju niż Polska. Nagle uświadomiłam sobie, że są miejsca na świecie gdzie w inny sposób: jada się posiłki, stoi na sachodach ruchomych, kupuje gazety... choć szok kulturowy przeżyłam po powrocie do domu...:)
Na początku wszystko wydawało mi się rewelacyjne i podobało bez zastrzeżeń. Dopiero po jakimś czasie zaczęłam patrzeć trochę bardziej trzeźwym okiem... i dostrzegać wiele rzeczy, które tak na prawdę wydają się jakby były z innej planety... i miałam wszystkiego dość....
Spotkałam też nowych przyjaciół - bo mimo iż spędziałam z nimi tylko parę miesięcy to jednak otoczenie i nietuzinkowe momenty wystawiają te znajmości na próbę.
Interesującym zjawiskiem było dla mnie również spotykanie za granicą rodaków,.... którzy często nie zdają sobie sprawy, że rozumiem dokładnie co mówią...:)
Moje życie zmieniło się.... nagle zaczęłam robić nowe rzeczy, mające związek z tym co poznałam na EVA (począwszy od innej muzyki skończywszy na życiu zawodowym), zaczęłam inaczej postrzegać świat, zweryfikowałam przyjaciół (choćby na podstawie ilości maili i sms jakie dostawałam od nich za granicą).
Po wolontariacie z pewnością będziecie w stanie, podobnie jak ja, zdziwić się sami na jak wiele Was stać... co możecie powiedzieć, zrobić ... i o czym jesteście w stanie śnić...:)
Benia Szeląg




