
Macedonia
Macedonia to jedno z nielicznych państw Europy, w którym nie słyszy się na każdym kroku polskiego języka. Nic dziwnego – o atrakcjach, które oferuje turystom ten kraj, wiedzą nieliczni Polacy. A szkoda. Jest tu sporo miejsc, które warto odwiedzić, a w te wakacje będzie to jeszcze łatwiejsze, bo rok temu na stałe zniesiono wizy dla obywateli naszego państwa.
Jak dojechać
Najtaniej wyjdzie podróż samochodem z duża liczba współpasażerów. W tamtym roku wybrali się do mnie znajomi z Polski. Przyjechali w piątkę samochodem osobowym. Przez tydzień zwiedzaliśmy Macedonię, potem wybraliśmy się nad Adriatyk, do Albanii. Koszty przejazdu - benzyna i opłaty za autostrady - nie przekroczyły 1000 zł.
Tym, którzy nie są szczęśliwymi posiadaczami własnych czterech kółek, polecam autobus, który kosztuje 480 zł w obie strony. Podaje numer telefonu do polskiego przewoźnika – firmy Skorpion Tours z Krosna: (013) 436 28 66.
Można też spróbować dolecieć samolotem do Bułgarii, a potem udać się do Macedonii autobusem.
W samej Macedonii są dwa lotniska – w Skopje i w Ohrydzie – więc całą drogę można przebyć samolotem, ale połączenia lotnicze z Polski do Macedonii są wciąż bardzo drogie. Plan lotów można sprawdzić na: www.airports.com.mk.
Noclegi
Jeśli wybieracie się do Macedonii w sezonie letnim i zamierzacie odwiedzić Ohryd albo Strugę (południe Macedonii, miejsca najczęściej odwiedzane przez turystów), to możecie być spokojni o nocleg. Na dworcach na turystów polują posiadacze gościnnych pokojów. Należy przeprowadzić z nimi negocjacje ceny (zdarza się, że znają angielski). Nam udawało się ustalić stawkę na ok. 5 E na osobę na dobę w pokoju kilkuosobowym.
Jeśli chodzi o hotele, to jest to opcja dosyć kosztowana, lepiej poszukać hostelu. Ja jednak najczęściej zatrzymywałam się u znajomych. Wy też możecie spróbować skontaktować się z aktualnymi wolontariuszami albo sprawdzić na www.hospitalityclub.org, czy ktoś z Macedonii czeka na gościa.
Komunikacja
Najpopularniejszym środkiem transportu między miastami są autobusy. Bilety nie powinny zrujnować budżetu, np. za podróż w dwie strony ze Skopje do Ohrydu (4 godziny drogi w jedna stronę) zapłacimy ok. 600 denarów, czyli ok. 39 zł. Niestety, rozkładów jazdy raczej nie znajdziemy w internecie. Wszelkie informacje trzeba zdobywać na dworcach lub telefonicznie (ale rzadko zdarza się, żeby osoba po drugiej stronie słuchawki znała angielski). Jednak mieszkańcy Macedonii są bardzo uczynni i na pewno chętnie pomogą cudzoziemcowi zagubionemu w ich kraju.
Pociągi kursują wyłącznie na kilku liniach. Ja przez 6 miesięcy tylko raz korzystałam z tego środka transportu. Jechałam ze Skopje do Bitoli. Wydaje mi się, że miałam zniżkę studencką i wyszło mnie to taniej niż autobusem, ale głowy za to nie dam.
Najciekawszym międzymiastowym środkiem komunikacji są tzw. taksówki, które w rzeczywistości taksówkami wcale nie są. Operacja przebiega w sposób następujący: właściciele prywatnych samochodów czekają na klientów w określonych miejscach (np. w Skopje – blisko Twierdzy Kale). Zbierają przypadkowe osoby, które jadą w tym samym kierunku. Kiedy zbierze się cały samochód – ruszają. Koszty przejazdu dzielą między wszystkich pasażerów. Zazwyczaj wychodzi trochę drożej, niż przejazd autobusem, ale na krótkich trasach różnica jest niewielka. Ja z tych fałszywych taksówek korzystałam bardzo często, ale warto za każdym razem upewnić się, ile będzie kosztować podróż. Kierowcy czasem starają się naciągnąć turystów z Unii, co – jak wszyscy wiedzą - mlekiem i miodem płynie! Takie taksówki raczej nie kursują w nocy, ale nawet gdyby – to po zmroku lepiej nie kusić losu i poczekać na autobus. Mnie w czasie podróży nie zdarzyło się nic złego (poza drobnym oszustwem ze strony kierowcy czy czekaniem przez 45 minut na współpasażerów), jednak „taksówki” nie są do końca bezpieczne.
Środki komunikacji miejskiej
W niektórych macedońskich miastach (np. w Skopje) kursują autobusy, ale ich rozkład jazdy dla przypadkowego turysty pozostaje tajemnicą. Rozkłady są mało czytelne bądź nie istnieją. Ja autobusem miejskim jechałam tylko dwa razy, w Skopje właśnie. Bilet kupowałam u kierowcy, kosztował 20 denarów (ok. 1,3 zł), ale cena zależy od długości trasy. Dużo częściej korzystałam z taksówek, w tym wypadku - tych prawdziwych. Za przejazd płaciłam od 30 do 110 denarów (1,90 - 7 zl). W zwyczajnych taksówkach nie czeka się na komplet pasażerów i płaci się za przejazd, a nie za osobę! I tym razem polecam jednak wcześniejsze sprawdzenie ceny, bo może nie obyć się bez niespodzianek.
A poza tym
Przelicznik euro na denary jest stały i wynosi 61 denarów za 1 euro. W Polsce, według oficjalnego kursu 100 denarów to 6,3 zł. Trzeba jednak pamiętać, że w naszym kraju nie można kupić ani wymienić denarów. Podobnie jest ze złotówkami w Macedonii. Najlepiej zabrać ze sobą euro albo kartę do bankomatu. Warto wiedzieć, że w sklepach często możemy zapłacić w euro, a resztę wydadzą nam w denarach. Sprzedawcy są zazwyczaj uczciwi. Lepiej jednak jak najwcześniej wymienić euro na denary, szczególnie jeśli jedziecie własnym samochodem. Opłata za autostradę, ustalona w euro, nie ma nic wspólnego z oficjalnym kursem walutowym i jest kilkukrotnie droższa, niż ta w denarach. W Macedonii euro wymienić można w kantorach (menuvacnica) albo w bankach.
Sklepy czynne są zazwyczaj bardzo długo, często również w nocy. Dość łatwo (przynajmniej w większych miastach) można znaleźć otwarty bar. Ceny w normie: w supermarkecie za chleb zapłacimy ok. 20 denarów (1,3 zł), a za mleko – 35 denarów (trochę ponad 2 zł). Zakupy można również robić na bazarze. Polecam! Tutaj ceny często podlegają negocjacji, ale jeśli mamy do nich talent, to możemy za bardzo niską cenę spróbować pysznych południowych owoców i warzyw.
Cudzoziemcowi dość trudno będzie poruszać się samochodem – często brakuje tabliczek z nazwami ulic, w niektórych miastach trudno zdobyć mapę, a kierowcy jeżdżą „po bałkańsku”, czyli według zasad reszcie ludzkości nieznanych. Poza tym spotkamy się albo z macedońskimi napisami cyrylicą, albo albańskimi – wprawdzie z użyciem naszego alfabetu, ale w języku, który nie przypomina niczego, co znane mi było wcześniej. Macedoński to język słowiański, ale znacznie różni się od polskiego. Żeby już na samym początku nie zaliczyć wpadki, przy pytaniu miejscowych o drogę należy pamiętać, że ichnie „prawo” oznacza nasze „prosto”, a nasze „prawo” – to po macedońsku „desno”! Uff, na szczęście „lewo” w obu językach oznacza to samo.
Telefony: najtańsze rozmowy międzynarodowe oferują specjalne punkty, często znajdziemy tam też internet. Znajdziemy też zwykłe budki telefoniczne, ale nie jest ich dużo. Istnieją za to telefony wystawione na lady kiosków z gazetami. Z takiego telefonu można zadzwonić w obrębie kraju bez użycia karty telefonicznej – sprzedawcy płacimy bezpośrednio po zakończeniu rozmowy. Numer kierunkowy do Macedonii to 389.
Poczta: na pocztę przychodzi się z już napisaną kartką czy listem, które pani w okienku stempluje – znaczków się nie kupuje (tak przynajmniej było w Kumanovie, gdzie mieszkałam).
Kultura i obyczaje
Macedończycy są bardzo ciekawscy. Prawie w każdym miejscu, które odwiedzicie, spotkacie osoby, które będą chciały wiedzieć o was wszystko. Bardzo często padają podobne pytania, ale zdarza się też, że konwersacja przybiera nieoczekiwany obrót. Mnie najbardziej zaskoczyło zainteresowanie sprzedawcy z butiku poziomem eksportu polskiej wieprzowiny. Jednak ta „ciekawskość” ma pozytywne strony. Ludzie w tym kraju są bardzo otwarci i kontaktowi. Bardzo chętnie pomagają i udzielają wskazówek. Zapraszają również do swoich domów, najczęściej na kafe, czyli smolistą kawę gotowaną w specjalnym naczynku – giezwe (mnie smakowała).
Kiedy znudzą się wam popołudnia przy kafe i zapragniecie mocniejszych wrażeń – zapraszam do kafici – dyskoteki. Dyskoteka „à la macédonienne” to bardzo ciekawe doświadczenie. Po pierwsze – takie miejsca są niemożliwie zatłoczone. Ja czułam się tam jak pod sceną na koncercie rockowym, tyle że bez rocka. Muzyka (najczęściej techno) gra staaasznie głośno i trzeba do siebie krzyczeć. Raczej nie ma stolików – całe towarzystwo stoi, choć Macedończycy twierdzą, że kołysanie się z kuflem piwa w ręku jest rodzajem tańca. Za wstęp czasami płacimy, ale cena nie powinna przekraczać 100 denarów (6,3 zł), a w bilet najczęściej wliczony jest napój. Zresztą ceny w lokalach też zbliżone do naszych, polskich. Za małe piwo płacimy 60 – 80 denarów (3,8 – 5 zł).
Wieczorem można też posiedzieć w zwyczajnej kawiarni, pubie lub restauracji – ceny umiarkowane. Gorąco polecam przetestowanie miejscowej kuchni – dobre i przeważnie tanie restauracje to duży plus. Obowiązkowo należy też odwiedzić ‘burkocinicę”, gdzie zaserwują nam burka – ciepłe słone ciasto z serem, mięsem lub szpinakiem. Kawałek kosztuje około 40 denarów (2,5 zł).
Cechą charakterystyczna regionalnej kuchni jest jej różnorodność – a zestawienie potraw odzwierciedla skomplikowaną historię „bałkańskiego kotła”. Znajdziemy tu zarówno lekkie śródziemnomorskie sałatki z oliwą z oliwek, jak ciężkie dania wywodzące się z Turcji – np. bardzo słodkie i tłuste ciastka. Macedończycy zaproszą nas „na kafe”, a macedońscy Albańczycy – zaproponują „caj”: podawaną w malutkich szklaneczkach bardo słodką i mocną herbatę. Jednak te różnice to nie tylko kwestia kuchni. Skomplikowaną historię regionu oraz ścieranie się różnych – czasem przeciwstawnych – wpływów widać na każdym kroku. W niektórych miastach podział etniczno-narodowościowy objął całe dzielnice. W Skopje po jednej stronie rzeki mieszkają Macedończycy, po drugiej – Albańczycy, którzy sąsiadują z romską Topaną. W części miasta zamieszkiwanej przez Albańczyków panują trochę odmienne zasady. Nie należy się dziwić na widok tradycyjnie ubranej kobiety z włosami ukrytymi pod chustą, a z meczetów pięć razy dziennie do modlitwy wiernych wzywa głos muezina. Niestety, łatwo wyczuć, że stosunki pomiędzy poszczególnymi grupami są napięte, co pogłębił konflikt z 2001 roku.
Oficjalna międzynarodowa, ale nieakceptowana przez mieszkańców Macedonii, nazwa państwa to FYROM (Former Yugoslav Republic of Macedonia). Lepiej jednak nie używać jej, kiedy rozmawiacie z miejscowymi. „Don’t you FYROM me” – to jedno z haseł kampanii, z którą utożsamia się większość obywateli.
Ciekawe miejsca
Dzisiejsza Macedonia to niewiele ponad 25 000 km i 2 000 000 mieszkańców. Z jednego na drugi kraniec kraju samochodem przejechać można w 5 godzin. Jeśli oczywiście nie zatrzymujemy się, aby zwiedzić interesujące miejsca. W tym wypadku podróż będzie trwała znacznie dłużej, bo na tak małej przestrzeni można ich znaleźć sporo.
* Ohryd
Najpiękniejsze miejsce w Macedonii – położone na południu, przy granicy z Albanią, nad bardzo czystym, błękitnym jeziorem, otoczonym górami. Można poopalać się na plaży lub podziwiać jezioro popijając mrożoną kawę w kafejce tuż nad brzegiem wody. Ale nie tylko. W mieście i okolicach – ukryte w wąskich, kamiennych uliczkach – na zwiedzających czekają cerkwie i meczety. Oprócz tego trzeba zobaczyć antyczny amfiteatr i twierdzę cara Samuila. Przez całe lato w mieście trwa Ohrid Summer Festival (muzyka i teatr), na początku lipca zaczyna się The Balkan Festival of Folk Songs and Dances(folkowa muzyka i taniec), a w sierpniu - Balkan music square festival (folk w wykonaniu muzyków ze wszystkich krajów bałkańskich). W tamtym roku wybrałam się do amfiteatru na koncert bałkańskiego folku w ramach Balkan music square festival. Grali przepięknie!
Przy okazji pobytu w Ohrydzie, polecam wycieczkę do Sveti Nikola – miasteczka z zabytkową cerkwią i przepiękną plażą. Można też zajrzeć do Strugi – to druga – obok Ohrydu - popularna miejscowość wypoczynkowa.
Niestety, pobyt w Ohrydzie ma i minusy: w sezonie ściąga tu cała Macedonia. Straszny tłok!
Więcej informacji o Ohrydzie i Strudze na: www.ohrid.org.mk, www.ohridonline.com.mk i www.struga.org.
* Bitola
Jedno z najładniejszych miast w Macedonii, słynne ze swojej staromiejskiej architektury. Przewodniki zachwalają bitolski bazar, na którym kupić można ręcznie wykonane przedmioty, charakterystyczne dla macedońskiej kultury. Ja na bazar nie dotarłam, ale sporo o nim słyszałam od znajomych Macedończyków.
Kiedy będziecie w Bitoli warto wybrać się do niedaleko położonej Heraklei, czyli ruin antycznego miasta.
* Prespa
Drugie – obok Ochrydzkiego – duże jezioro w Macedonii. Równie błękitne i przejrzyste, ale przyjeżdża tu znacznie mnie turystów. Jednak coś za coś – wprawdzie nie ma tu tłoku, ale i okolica nie tak ciekawa.
* Bitola, Ohryd i Jezioro Prespa znajdują się na południu Macedonii. Niedaleko stąd do parków narodowych: Pelisteru, Galicici i Mavrova. To propozycja dla miłośników gór i dzikiej przyrody.
* Skopje
Stolica Macedonii i jedyne duże miasto w tym kraju (700 000 mieszkańców) nie zrobiła na mnie wielkiego wrażenia – miasto chaotyczne i zaśmiecone. Warto jednak się tam wybrać dla kilku ciekawych miejsc, jak choćby Twierdza Kale, prawosławne cerkwie i muzułmańskie meczety, carsija czy kafejki nad brzegiem rzeki Vardar.
Przy okazji pobytu w Skopje polecam wycieczkę do Matki: przekraczając granice miasta trafimy nad przepiękne zielone jezioro, nad brzegami którego znajdują się kamienne cerkiewki. Dobre miejsce na pieszą wycieczkę po lesie i pod górkę. Można się tam dostać autobusem miejskim.
Więcej informacji o Skopje na: www.skopjeonline.com.mk.
* Kumanovo
To właśnie tutaj miał miejsce mój wolontariat. Według niektórych źródeł jest to drugie co do wielkości miasto w Macedonii, ale nie znajdziemy tu nic szczególnie interesującego. Odwiedzić możemy za to okolice. We wsiach Staro i Mlado Nagoricane znajdziemy kamienne cerkwie w bałkańskim stylu. Wielbicielom archeologii polecam natomiast wizytę w Kokino,które znajduje się ok. 30 kilometrów na północny-wschód od Kumanova. Dojeżdżają tam autobusy z dworca w Kumanovie. Kokino liczy sobie ponad 3800 lat i jest uznawane za czwarte w kolejności najstarsze na świecie obserwatorium astronomiczne. Jest to jednak propozycja dla osób wytrwałych i dociekliwych - trudno tam dotrzeć, bo istnieniu obserwatorium nie informuje żadna tablica. Przed wizytą warto również trochę poczytać na ten temat. W przeciwnym wypadku – trudno będzie zrozumieć to, co zobaczymy. Jednak, nawet jeśli nie wiemy, o co chodzi - piękny widok gwarantowany.
Wymieniłam tu tylko kilka ciekawych miejsc. O pozostałych możecie poczytać na http://www.exploringmacedonia.com. Zapraszam więc do odwiedzenia strony internetowej i do Macedonii – oczywiście!
Ania Tuz





