
Bułgaria
KULTURALNY WSTĘP O VARNIE...
Po pierwsze muszę zacząć od tego, że jest Bułgaria i jest...Varna. I co najlepsze sami krajowcy tak stwierdzają, W Varnie mówią miekkim bulgarskim, z którego pozostała część kraju śmieje się. Mimo dużej ilości turystów przewalających sie tędy każdego roku...ludzie mają mentalnośc „małomiasteczkową”-są bardziej zamknięci niz reszta kraju ( tak to powiedziała moja znajoma i muszę się zgodzić). Częściowo jest to kwestia tego, że turystów tu tyle, że trzeba udawać, że ich nie ma (pomijając wszystkich, którzy powyższych chcą naciągnąć na pieniądze=”biznesmenów”). Ich zamkniętość szczególnie ujawnia się przy bliższym poznaniu. Jeśli chodzi o powierzchownych kontakt- do pewnego momentu są niesamowicie otwarci. Ale nie należy zdziwić się, jeśli nagle ktoś przestanie się do Ciebie odzywać przez miesiąc, a później jakby nigdy nic wyciągnie na piwo.
Varneńczycy, jak stereotypowi francuzi udają, że nie znają innego języka (pomijając oczywiście „biznesmenów”) i wcale nie mają zamiaru ułatwić Ci pobytu. Miałam kilka razy sytuacje, że młodzi ludzie, z którymi miałam pracować, w pierwszym tygodniu mego pobytu, mówili do mnie tylko po bułgarsku ( a wiedziałam, że znają angielski). Mimo usilnych tłumaczeń, że nie rozumiem ich- kontynuowali swoją przemowę.
Za to jest zupełnie inaczej, gdy pozna się ich język.
Nie warto się pytać o lokalizację jakiejkolwiek ulicy. Spotkałam się z sytuacją, gdzie ludzie nie znali nawet nazwy głównej ulicy. Jako wolontariusze znamy ich więcej niż mieszkańcy ( osobiści znam ok 5 ulic:))
Uwaga z językiem polskim. Może sie okazać, że traficie na kloszarda, który albo zna polski ( i cztery inne języki!) tudzież uwielbia słuchać polskiego i sie do was dosiadzie. Miałam takie sytuacje, gdy ze znajomą postanowiłyśmy udawać, że nie znamy innego języka niż polski ( Ona była byłgarką i jedną z rzeczy, ktore potrafila powiedzieć było „jedna papirozka prosim”) i miałysmy nadzieję, że kloszard, który chciał papierosa, odczepi sie szybko. Mimo smiesznego akcentu mówienie w naszym języku szło mu całkiem sprawnie:)
...RESZCIE BUŁGARII:)
Na wstępie warto wspomnieć o ruszaniu głową. Tutaj nasze machanie na TAK znaczy NIE i odwrotnie. Do tej pory mam problemy w barach, bo zabieraja mi piwo! Kelner podchodzi i pyta, czy może zabrać kufel -sprawdzam i stwierdzam, że na dwa łyki jeszcze wystarczy- więc mówię NE i kiwam głową ( oczywiście po mojemu ). Kelner zauważa tylko moje machanie i zabiera mi kufel. Oczywiście jeśli jest ze mną jakiś bułgar- ma niesamowita zabawę.
UWAGA- tu nie pije się normalnie herbaty! Na początku w kawiarniach i pubach zamawiałam tylko herbatę- i za każdym razem i kelnerzy i moi bułgarscy towarzysze patrzyli się na mnie jak na trędowatą. Po miesiącu dowiedziałam się dlaczego- herbate piją tylko osoby z problemami z ciśnieniem i osoby chore. Tu każdy rodzaj herbaty jest na inną dolegliwość:)
Za to kawę dostaniecie wszędzie i o każdej porze dnia i nocy ( z automatu koszt wynosi jakieś 0.30-0.40 leva = 60-80 groszy, a w kawiarni 0.70-1.40 leva = 1.4- 2.80 zł. Najdroższą piłam w Złotych Piaskach- aż 2 leva= 4 zł!!:)). I co najważniejsze- każdy tu ma czas na kawę. Niesamowite jest to, że nawet jesli ludzie nie mają pieniędzy to zawsze znajdą na to, by wyjść wieczorem, poprzebywać z ludźmi (nawet jeśli z nikim nie porozmawia się ) i wypić kawę.
Dla przykładu- nauczyciele w szkołach potrafią zarabiać 250-350 leva. Bardzo dobry programista dostaje na reke 600-800 leva! Jeszcze bardziej przerażają emerytury- zdarzają się i 100 leva! Co prawda życie tu jest trochę tańsze niż w Polsce, ale i tak takie pieniadze nie wystarczają na życie.
Trzeba tylko uważać, bo w niektórych miejscach mleczko do kawy kosztuje tyle samo, co kawa!
Ludzie są bardzo otwarci. Zdarzyło mi się, że wracałyśmy samochodem ze znajomymi z gór z ludźmi, których poznalysmy w schronisku- usłyszeli, że wracamy do Varny więc postanowili nas podwieźć na dworzec. Nie dość, że nie chcieli słyszeć o oddaniu za benzyne to jeszcze zaprosili na kawe i coś do jedzenia.
Bułgar nie zna słowa "problem". Nawet jeśli jest takowy to on, albo go ignoruje, albo zmienia temat, a później zapomina albo zostawia to, co sprawiało problem ( czy to w pracy, czy w znajomościach ). A że każdy tak ma, to wystarczy poczekać jakiś czas, a nikt nie będzie o niczym pamiętał. Jeśli widzisz problem-daj spokój- problem jest tylko w twojej głowie.
Uwaga na pozorną bliskośc bułgarskiego i polskiego.
Szczególnie gdy SRAM=wstydzę się
KUPA=miska, puchar
NA PRAVO= prosto
RECZNIK=słownik
ZAPOMNIA= pamiętam
DUPKA= dziura
PAPKA= segregator
Bułgarzy uwielbiają świętować. Każda okazja jest dobra. I podczas toastu, gdy stuka sie z innymi nalezy patrzeć drugiej osobie w oczy. Inaczej może to być odebrane jako obraza.
Jak dojechać
Obecnie wszystkim. Najbłużej jest pociagiem ( ok 50 godzin na trasie Szczecin-Varna jadąc przez....Budapeszt i Belgrad. Przez Bukareszt podróż potrwa jakieś 58 godzin!) Ciekawie też sie jedzie przez Ukrainę. W dwie strony można już się zmieścić w jakies 500 zł. Autokarem podróż wyniesie jakieś 420 zł w dwie strony ( na trasie Kraków- Sofia ). W okresie letnim, szczególnie po wstapieniu Bulgarii do UE, korzystnie mozna skorzystać z tanich lini lotniczych, które lataja z Polski ( z tego co wiem już za 200 zł w dwie strony można coś znaleźć, jesli odpowiednio wcześniej kupi sie bilet).
Nie znam ceny dojazdu autem, ale jedno, co wiem- nie warto jechać przez Rumunie. Znajomi jechali w ten sposób i powiedzieli, że drogi są tak tragiczne, że szkoda samochodu. Chyba, że ktoś uwielbia podziwiać widoki za oknem podczas jazdy.
Noclegi
Mimo, że jest to oficjalnie zabronione- nikt specjalnie sie tu tym nie przejmuje. Chodzi o specjalne ceny dla obcokrajowców. Np. Bulgar za nocleg w hotelu zapłaci 20 leva ( 40 zł) a obcokrajowiec 50 leva ( 100 zł).
Oczywiście tańsze są hostele: od 10-20 leva ( 20-40 zł). Poza sezonem w Varnie można wynająć 2 osobowy pokój w prywatnej kwaterze ( z łazienką ) już za 10 leva ( 20 zł) od osoby. W górach i w mniejszych miastach jest taniej. W Schronisku górskim ceny zaczynaja sie już od 4 leva ( 8 zł)
Jeśli chodzi o Varne to polecam Yohohostel ( www.yohohostel.com ) prowadzony jest przez niesamowicie sympatycznych ludzi, którzy pwoiedzą Ci co warto zobaczyć, gdzie pójśc, co zjeść.
Komunikacja
Na kieszeń studenta i osoby poniżej 26 roku życia- jest śmiesznie tanio. Akceptują tu karty ISIC(50 % zniżki na pociągi) tudzież- jeśli takowej nie masz ( a masz mniej niż 26 lat), możesz wyrobić specjalną kartę BDŻ ( Bulgarski odpowiednik PKP), która kosztuje 30 leva, a która uprawnia również do 50% znizki. Tak więc pociąg na trasie VARNA-SOFIA-VARNA wynosi jakieś 15-17 leva ( 30-34 zł!!). Niestety strasznie się wlecze- ok 9-10 godzin ( odleglość jak Szczecin-Warszawa, gdzie podróż zajmuje 5-6 godzin ). Autobusy poruszają sie szybciej, ale i są odpowiednio droższe ( VARNA – SOFIA 20-24 leva - 40-48 zł). Zniżka jest... 1 lev
Jeśli chodzi o stopa- słyszałam, że nie jest najgorzej, choć kiedyś było bezpieczniej. Sama też poruszałam sie w ten sposób ( zawsze z kimś znajomym ), ale na krótkich trasach. Ale na tej podstawie mogę powiedzieć, że można poznać niesamowitych ludzi.
Taksi. Są zmorą, zwłaszcza w Varnie. Słyszałam historie, że jeden taksówkarz chciał zabrać turystów ze Złotych Piasków do Varny za 100 leva ( 200 zł!!!), a max co powinni zapłacić to 15 leva ( 30 zł!). Poza takimi sytuacjami taksówki są tańsze niż w Polsce, szczególnie poza Varną, ale wcześniej nalezy się upewnić o koszt tudzież zamówić telefonicznie ( np +359 388888- Omega taksi ). Nieciekawie jest w sezonie- wtedy najlepiej zamawiać tylko telefonicznie.
Środki komunikacji miejskiej
Chyba nikt do końca nie wie, jak kursują autobusy, gdyż rozkładu jazdy nie doświadczysz. Jedyne, co jest przydatne to informacja, od której do której godziny porusza sie dany autobus.( wyjazd ze stacji początkowej).
Czasem można czekać 30 min na autobus, dlatego dobrze zaopatrzyć się w książke:) Bilet kupuje się u pani, która chodzi po autobusie i je sprzedaje. Koszt: 0.60-1 leva ( 1.2- 2 zł)- tak jest np. W Varnie i w Veliko Tyrnowo. Co ważne- bilet nalezy trzymać przy sobie, gdyż czasem dodatkowo trafia sie kontrola.
W Sofii jest podobnie jak w Polsce. Tylko, że np w autobusach w Sofii ludzie często zostawiaja bilety na siedzeniach- można wtedy z nich skorzystać:)
Picie i jedzenie
Obie te rzeczy mają rewelacyjne.
Jesli chodzi o jedzenie- najpopularniejsza jest BANICA. Jest to coś, niby ciasto francuskie najczęściej z białym serem SIRENE ( coś jak nasza feta, ale o wiele lepsze w smaku), z mieloną dynia tudzież po prostu z rostrzepanym jajkiem i KISELO MLJAKO ( skisle mleko o konsystencji smietany ). Mozna je kupic praktycznie wszędzie.
Poza tym- GJUWECZ, KEBABCZETA, SAŁATA SZOPSKA, LJUTENICA, BOZA ( napój, który pijają z rano do banicy. Jak dla mnie- jest niedobry).
Wbrew pozorą wino nie jest najpopularniejszym napojem. Jest nim RAKIJA- szczególnie ta domowa. Najchetniej pita do sałat.
Ogólnie mówiąc- jedzenie mają niesamowicie smaczne. I co jest jeszcze niesamowite- oliwki. Ogromne ilosci oliwek. I tanie.
Ciekawe miejsca
Cała Bułgaria jest jednym wielkim ciekawym miejscem:) warto zobaczyć Veliko Tyrnovo, Nessebyr, Sozopoł. Niesamowite są góry bułgarskie. No i Varna-jako miejsce turystyczne. Trzeba pamiętać o tym, by-będąc nad morzem- wypatrywać delfinów, gdyż jest ich całkiem sporow morzu.
Chyba najlepszym momentem na przyjazd do Bulgarii jest koniec maja-czerwiec. Jest już ciepło, jak dla Polaka-można już kąpać się w morzu i poopalać, a jest przyjemnie, nie ma jeszcze turystów i powoli zaczyna sie coś dziać. Oczywiści jeśli ktoś jest nastawiony tylko na zabawę, wydawanie pieniedzy to najlepszym okresem jest przyjazd na wybrzeże w lipcu sierpniu:)
Ogólnie: Dobre Do6li v Bylgariq:)
Marta Wiśniewska
EVS Bułgaria, 2007 rok





